Skąd zainteresowanie hipnoporodem?

Hipnoterapia jest jednym z niefarmakologicznych sposobów prowadzenia porodu, do których było mi blisko od początku mojej położniczej drogi. Zainteresowanie pojawiło się podczas studiów. Miałam to szczęście, że spotkałam położne z fajnym doświadczeniem i podejściem do pracy, które wprowadziły mnie w temat, zarzuciły haczyk, a ja go złapałam. 

Po studiach rozpoczęłam praktykę zawodową i zaczęłam stopniowo te techniki wprowadzać. Potem, gdy zaszłam w ciążę, postanowiłam zgłębić temat. Ukończyłam kurs instruktorski. Zrobiłam to przede wszystkim dla siebie, żeby przekonać się, jak to działa. Po porodzie byłam już pewna, że to świetna metoda i chcę ją promować. Mój hipnoporód wspominam bardzo dobrze, bez bólu. Było znacznie lepiej niż w czasie ciążowych mdłości. Właściwie mogłabym rodzić codziennie. To wynik przygotowania psychicznego. 

Przeczytaj także: Dlaczego poród naturalny jest najlepszy dla dziecka?


Prenasol
PRENASOL - DLA KOBIET W CIĄŻY I KARMIĄCYCH PIERSIĄ:
DHA z alg, dwie formy kwasu foliowego
starannie dobrane składniki wspierają prawidłowy rozwój dziecka i dbają o zdrowie mamy
bezpieczne i innowacyjne składniki wysokiej jakości
Suplement diety
Przed użyciem zapoznaj się z ulotką, która zawiera wskazania, przeciwwskazania, dane dotyczące działań niepożądanych i dawkowanie oraz informacje dotyczące stosowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
reklama

Jakiego rodzaju przygotowanie ma Pani na myśli? Czym właściwie jest hipnoporód?

Hipnoterapia w Polsce źle się kojarzy. Kojarzymy ją z hipnozą sceniczną, znaną z telewizji. Pan w pelerynie wchodzi na scenę i zaprasza grupę ochotników. Macha im przed oczami wahadełkiem, po czym wszyscy zaczynają robić rzeczy, śmieszne, żenujące, których nigdy świadomie by nie zrobili. To show. Hipnoterapia tak nie wygląda. Nie jest żadnym magicznym wydarzeniem, w którym człowiek traci kontrolę. Zresztą hipnoterapia to nie do końca trafne określenie. Wolę mówić „poród w głębokim relaksie”, co lepiej oddaje, na czym to wszystko polega. A polega przede wszystkim na relaksie, błogim relaksie jak podczas wakacji, kiedy leżymy na plaży, odcinamy się od złych myśli, stresorów i wszystkich zbędnych bodźców. Wejście w taki stan podczas porodu bardzo pomaga. Pozwala odciąć negatywne myśli, stres i wszystko inne, co może popsuć ten ważny dzień.  

Relaks i poród? Czy to się nie wyklucza? Poród jest doświadczeniem, które kojarzy się z bólem i stresem, wydaje się, że z założenia o żadnym relaksie nie może być mowy

Doskonale rozumiem wszystkie kobiety, które tak myślą. Trudno zrozumieć, że poród może przebiegać niestereotypowo, inaczej niż przedstawiają go nasze babcie, mamy, koleżanki. Poród kojarzy się z bólem, stresem, zwłaszcza w obliczu traumatycznych historii tak cudzych, jak i własnych. Znając je, trudno wyzbyć się negatywnych skojarzeń, ale to możliwe. Z odpowiednim wsparciem człowiek naprawdę może się zrelaksować, wejść w swoją bańkę bezpieczeństwa. 

W tym celu podczas zajęć hipoterapii wypracowujemy pewne myślenie, podejście, odczucia. To trwa. Przed porodem dokładnie omawiamy jego przebieg, analizujemy procesy fizjologiczne, wyjaśniamy, czym są skurcze i dlaczego są dla nas dobre. Pary po takim kursie są przygotowane psychicznie do porodu, dlatego podchodzą do niego inaczej. Startują z innego miejsca niż pary bez takiego przygotowania. Mają inny bagaż doświadczeń, więc łatwiej radzą sobie z trudnościami, łatwiej wchodzą w stan relaksu. Mają swoje „kotwice”: dotyk, zapach, słowa, których mogą się złapać w stanie rozproszenia, aby opanować emocje, odetchnąć.

Wiem, że to brzmi abstrakcyjnie, ale wiem też, że warto spróbować. Tak po prostu, dla siebie, żeby się odprężyć i zobaczyć, jak to bardzo fajnie działa na nasz organizm nie tylko podczas porodu, ale i na co dzień. 

Co to jest hipnoporód? Jak hipnoterapia wyglądają w praktyce?

Chciałabym zacząć od tego, że do porodu powinniśmy się przygotować. To jest tak maraton, do którego nikt nie dołącza z biegu. Poród to ogromny wysiłek dla organizmu, warto więc o odpowiedni trening – fizyczny i psychiczny. Do aktywności fizycznej zachęcam wszystkie ciężarne, oczywiście po konsultacji z lekarzem lub położną prowadzącą ciążę. Wszystkim polecam też przygotowanie merytoryczne – czy to poprzez czytanie książek o hipnoporodzie, oglądanie materiałów w Internecie, czy konsultacje z instruktorem hipnoporodu. Chciałabym, aby każdy był na tyle dowartościowany wiedzą, aby czuł się spokojny i podszedł do porodu świadomie. 

Podczas zajęć rozmawiam z parami o przebiegu porodu, pytam o ich wyobrażenia, emocje, obawy. Na koniec wyciągamy wnioski i wypracowujemy  „kotwice”. Osiągamy to na różne sposoby. Podczas relaksacji często wizualizujemy słowa. Mogą to być krótkie hasła, afirmacje typu: „Moje ciało jest zaprogramowane do tego, aby urodzić dziecko. Będzie wiedziało, co robić”. Wydrukowane wieszamy na lodówce, aby spotykać się z tymi myślami codziennie. Mogą to też być skrypty, czyli dłuższe teksty, które pozwalają się zrelaksować, np. „Pozwól swoim oczom zamknąć się. Ułóż się wygodnie. Weź głęboki wdech. Wyobraź sobie złote światło, które przechodzi przez twoje ciało, relaksuje twoje stopy, nogi, ręce”. Takie historie wymyślamy indywidualnie. Dobieramy do nich muzykę i nagrywamy na MP3. Pacjentki słuchają ich w ciągu dnia lub do snu. Potem przy porodzie mogą do nich wrócić, odsłuchać i się zrelaksować. Mamy też ustalone słowa-klucze, które wypowiadamy, gdy atmosfera się zagęszcza. To wyrazy takie jak „spokój”, „otwarta”, które pomagają się zrelaksować. Korzystamy także z innych słów. W skryptach często pojawiają się „schody”, „rzeka”, „las”, pozwalające skupić mózg na przyjemnych rzeczach, ale i posiadające ukryte znaczenie porodowe. 

Porównujemy poród do przeprawy przez krętą rzekę, a skurcz do nadchodzącej fali. Takie słowa nie kojarzą się negatywnie. Wiemy, że skurcz musi boleć. Fala przychodzi i odchodzi, rozchodzi się do jakiegoś miejsca, odbierana jest pozytywniej i to fajnie działa. Pacjentki, które nasłuchały się o dramatycznych porodach, nie wierzą, że w ich przypadku nie może być lepiej. Idąc na porodówkę, spodziewają się najgorszego, są nastawione na to, że musi boleć, że musi być źle. A wcale nie musi, bo wszystko jest w głowie. 

Pokazuję moim kursantom film o tym, jak można wpływać na mózg. To eksperyment, w którym bierze udział kilka osób. Wszyscy mają zasłonięte oczy. Prowadzący mówi, że zgaszoną, ciepłą zapałką dotknie ich skóry dłoni. Uczestnicy nie widzą, że są dotykani nie zapałką, lecz kostką lodu. Część reaguje jak poparzona, podskakuje, krzyczy: „gorące, nie chcę”. Na koniec wszyscy się dziwią, jak to możliwe. Odpowiedź jest prosta. Mózg został zbombardowany jakimś wyobrażeniem i reaguje w zgodny z nim sposób. Hipnoterapia pozwala się od tego uwolnić. 

Oprócz wizualizacji korzystam też z aromaterapii. Poszczególne olejki eteryczne różnie na nas działają. Lawenda pomaga zrelaksować się i zasnąć, zapachy cytrusowe polecam na ciążowe mdłości. Traktuję aromaterapię wszechstronnie, jako niefarmakologiczną pomoc okołoporodową. Podczas porodu pomóc może powąchanie wacika nasączonego kilkoma kroplami ulubionego olejku. Nie trzeba więc zabierać ze sobą atomizerów. To proste i bardzo praktyczne. 

Kolejną techniką jest masaż, który zarówno przed porodem, jak i już w trakcie, pozwala złagodzić ból, odpocząć. Pokazuję parom jak wykonać tzw. przeciwucisk, zahaczamy trochę o akupresurę. Technik relaksacyjnych jest wiele. Każda kobieta będzie potrzebowała czegoś innego. Jednej wystarczy po prostu obecność drugiej osoby, dla innej ważna będzie większa interakcja, na przykład rozmowa, która ją uspokoi.

Dlaczego ten spokój, relaks podczas porodu jest tak ważny? Bo pozwala przerwać koło bólu i stresu, który zaburza przebieg porodu. Stres wpływa na napięcie mięśni. Sprawia, że spinamy się, zaciskamy, a w porodzie chodzi o to, aby się otworzyć, puścić mięśnie. 

Jak się stresujemy, napinamy mięśnie jeszcze bardziej, co jeszcze bardziej nas stresuje, więc jeszcze bardziej się zaciskamy. To idzie jak spirala i może doprowadzić do tego, że rodząca przestaje współpracować i trzeba interweniować. Tego chcemy uniknąć. Hipnoterapia to taka profilaktyka, dzięki której pacjentka wie, że jak nadchodzi skurcz, musi się rozluźnić. Wtedy chociaż pojawia się ból, nie jest to ból, który paraliżuje. 

Stres jest też niewskazany, bo hamuje poród. Tak samo zresztą jak nadmierne myślenie. W porodzie bierze udział przede wszystkim instynkt. Aktywizuje się pierwotna część mózgu, tzw. mózg gadzi. Dlatego warto się skupić na własnej intuicji, słuchać sygnałów płynących z ciała. Skupmy się na tym i dajmy sobie czas. Nie przyjeżdżajmy do szpitala po pierwszym skurczu. Syndrom białego fartucha, cała otoczka szpitalna podnosi adrenalinę i hamuje poród. Na izbie przyjęć dostajemy do podpisu plik dokumentów, jesteśmy zasypywane pytaniami o termin ostatniej miesiączki, planowaną datę porodu, adres zamieszkania. Liczby, liczby, liczby, szukamy ich w pamięci, zbieramy informacje, to bardzo nas blokuje, nasila stres. Dlatego najlepiej przyjechać na porodówkę ze spisanymi na kartce informacjami, przy rejestracji personel sobie wszystko przepisze, a my będziemy mogły się skupić na sobie i dziecku. 

Spokój matki jest ważny też dla dziecka. Zastanówmy się, dlaczego poród tyle trwa? Dziecko potrzebuje czasu. Podobnie jak matka podejmuje ogromny wysiłek, więc też musi się wyspać, o czym niewiele osób wie. Poza tym odczuwa wielki stres. Z jednej strony to reakcja na nowe bodźce, których wcześniej nie czuło: skurcze, odpływanie wód płodowych, przeciskanie się przez kanał rodny. Z drugiej strony to hormony płynące od matki. Trzeba pamiętać, że dopóki jesteśmy połączone z dzieckiem, ono pobiera od nas hormony i odczuwa nasze stresy. Hipnoterapia działa więc na obopólną korzyść. 

To wiele wyjaśnia i wydaje się przekonujące. Ale w Polsce hipnoporód to nowość. Mamy jakieś rekomendacje? 

Wprawdzie nie powstał żaden dokument, który jasno zbiera metody hipnoporodowe i je tak nazywa, ale w standardzie organizacyjnym opieki okołoporodowej wszystkie te metody są ujęte jako niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu, więc jako takie rekomendacje są. 

Do hipnoporodu nie potrzeba specjalistycznych sprzętów, finansów, dodatków, więc może się odbyć teoretycznie w każdym szpitalu. Wystarczą proste rzeczy – odtwarzacz MP3, wacik i buteleczka olejku eterycznego. Potrzebny jest też ruch, to ważny element hipnoporodu, zalecany w standardzie. Zapoznajmy się z nim i korzystajmy z tego. Walczmy o to, aby nie rodzić, leżąc na plecach. W takiej pozycji nasze drogi rodne kierują się ku górze, więc trudniej wypchnąć dziecko. Dbajmy też o ochronę krocza. Nacięcie niekoniecznie chroni przed pęknięciem, a nawet może zwiększać jego ryzyko w kolejnych porodach. Nie nabierajmy się na rutynę.

Hipnoporód to świadomy poród, oparty na tym, czego chcemy, a czego nie jesteśmy w stanie wyegzekwować ani od siebie, ani od personelu szpitala. Świadome kobiety mniej się boją, a to bardzo pomaga. Z pozytywnym nastawieniem poród przebiega łatwiej, co widać gołym okiem. Kiedy wchodzi się do sali, gdzie rodzi kobieta po kursie hipnoterapii, czuć wyjątkową atmosferę bez presji czasu, stresu, pełną oczekiwania, spokoju i radości. Zupełnie inne emocje wiszą w powietrzu. To jest właśnie siła hipnoporodu.

Polecam obejrzeć filmy z hipnoporodów domowych i szpitalnych (głównie te zagraniczne), żeby się z tym tematem przegryźć. Zobaczyć na własne oczy, jak to wygląda. Jednocześnie zachęcam do zapoznania się ze standardem opieki okołoporodowej. To dokument, który pokazuje, że hipnoporód w Polsce jest możliwy i na jakich zasadach. Dzięki temu unikniemy rozczarowania, że „chciałam rodzić jak w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, a tu nie ma takiej możliwości”. Dużo wniesie też spotkanie z instruktorem hipnoporodu, który nie tylko wprowadzi nas w temat, ale też przedstawi nasze realia krajowe. 

Czy hipnoporód jest dla wszystkich? Komu go Pani szczególnie poleca?

Tak naprawdę każdej ciężarnej. Mogę przygotować kobiety zarówno do porodu naturalnego, jak i przez cesarskie cięcie. Tam też jest dużo stresów, dużo się dzieje, zwłaszcza teraz, kiedy coraz częściej poród chirurgiczny odbywa się ze znieczuleniem zewnątrzoponowym a nie ogólnym. Dobrze wiedzieć czego się spodziewać, przepracować stresy. Hipnoporód poleciłabym szczególnie tym, którzy się bardzo boją, stresują. 

Chciałabym zwiększyć świadomość dotyczącą porodu. Pokazać, że możemy rodzić naturalnie, w dodatku w taki sposób, który pomaga nam przeżyć to fajnie, a przynajmniej nie traumatycznie. Przebieg porodu ma ogromny wpływ na przyszłość naszą i naszego dziecka. Dlatego zachęcam do niezobowiązującego spotkania, zobaczenia czym tak naprawdę jest hipnobirthing i zdecydowania, czy do dla mnie, czy jednak nie. 

Tak na zakończenie dodam, że warto szukać informacji z dobrych, wiarygodnych źródeł. Czytać, dociekać, ale i próbować znaleźć balas, aby nadmiernie się nie stresować i móc cieszyć chwilą, bo ona jest ulotna. Poród, choć ważny, trwa tylko chwilę. W porównaniu do reszty życia, całego macierzyństwa, to moment. Warto znaleźć sposób, aby był miłym wspomnieniem, żeby w przyszłości myśleć o nim ze wzruszeniem, jak o czymś dobrym, a nie traumatycznym. 

Może zainteresować Cię również: Poród lotosowy


Silaurum
SILAURUM - SILIKONOWE PLASTRY NA BLIZNY PO CC
silikonowe plastry na blizny po cesarskim cięciu
rozjaśniają i wygładzają bliznę po cesarskim cięciu, zmniejszając jej widoczność
skuteczne zarówno przy świeżych, jak i już istniejących bliznach
komfortowe, dyskretne i łatwe w użyciu

To jest wyrób medyczny.

Używaj go zgodnie z instrukcją używania lub etykietą.
NAZWA WYROBU MEDYCZNEGO: Silaurum plastry. ZASTOSOWANIE: Wspomaganie leczenia blizn różnego pochodzenia: pooperacyjnych, pooparzeniowych, pourazowych itp., wygładzanie i rozjaśnianie blizn nowo powstałych oraz już istniejących, zmniejszanie widoczności blizn, wspomaganie prawidłowego bliznowacenia zmian skórnych. PODMIOT PROWADZĄCY REKLAMĘ: Solinea sp. z o.o. PRODUCENT: Solinea sp. z o.o.
reklama

Ewelina Kiszczuk – mama, położna, instruktorka i promotorka hipnoporodu. Absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. W sieci można ją znaleźć przez stronę https://www.facebook.com/ewelina.kiszczuk