Czy istnieją jakiekolwiek sposoby, żeby uniknąć w przyszłości wizyty u logopedy?

Wszystko zależy od tego, jakie uwarunkowania anatomiczne ma nasze dziecko, czyli w co natura wyposażyła je  w czasie życia płodowego. Istnienie wad anatomicznych w obrębie narządu artykulacyjnego w przebiegu różnych zespołów genetycznych lub późniejszych chorób często mocno determinuje rozwój mowy. Jeśli natomiast myślimy o dzieciach, które rodzą się zdrowe, sporo jednak zależy od rodziców. Od tego jak będą stymulować rozwój mowy swojego maluszka.


zdjęcie rodziny w małym zielonym kole
Wspiera pamięć i koncentrację u dzieci, usprawnia procesy uczenia się:
unikalne proporcje kwasów tłuszczowych omega-3
nie zawiera cukru, barwników ani sztucznych aromatów
bogaty w kwasy tłuszczowe EPA, DHA i GLA, które mają kluczowe znaczenie dla mózgu, pamięci i koncentracji
Omeganerv

Co w takim razie rodzice mogą zrobić, żeby mowa u ich dziecka rozwijała się prawidłowo?

Stymulowanie mowy warto zacząć już od najwcześniejszych momentów życia naszego dziecka.

Jeśli chodzi o spojrzenie stricte logopedyczne, w prawidłowym rozwoju mowy bardzo dużą rolę odgrywa odpowiednie przygotowanie narządów artykulacyjnych.  Ogromny wpływ na ich przygotowanie do prawidłowej produkcji mowy ma to, jak i co dziecko je oraz to, czy rodzice w prawidłowy sposób i w odpowiednim momencie rozszerzają dietę dziecka. Z logopedycznego punktu widzenia istotne są umiejętności odgryzania, gryzienia i połykania pokarmów o różnej konsystencji i strukturze.

Nie możemy zbyt długo karmić dzieci jedynie mlekiem, sokami (konsystencja płynna), zmiksowanymi zupami, jedzeniem ze słoiczków (konsystencja papki), ponieważ nasze dzieci muszą nauczyć się jeść pokarmy o konsystencji stałej. Tak samo w kwestii picia – jeśli dziecko nie pije z kubeczka i dodatkowo nie jest karmione łyżeczką, a jedynie ssie butelkę lub smoczek, pozbawione jest naturalnych ćwiczeń przygotowujących artykulatory do prawidłowego funkcjonowania. Brak takiej stymulacji wpływa mocno na sprawność całego narządu artykulacyjnego (języka i warg).  

Pola Profeta

Najważniejszą jednak dla mnie rzeczą jest bawienie się z dzieckiem. Dzieci najlepiej uczą się właśnie poprzez zabawę. Chodzi oczywiście o „mądrą”, rozwijającą zabawę. I tu od razu zaznaczę, że oglądanie z malutkimi dziećmi wspólnie bajek na urządzeniach elektronicznych, wbrew pozorom, nie wpływa pozytywnie na rozwój ich mowy.

Czy mogłaby Pani podać w takim razie przykłady takiej „mądrej” zabawy?

Chodzi o spędzanie czasu z dzieckiem w odpowiedni sposób. Z pomocą przyjdzie nam śpiewanie piosenek, pokazywanie ich i tańczenie do nich; czytanie dziecku i z dzieckiem książek oraz zabawy paluszkowe. Bardzo istotna jest także zabawa symboliczna – czyli zabawa w udawanie – udajemy, że łyżka to miecz, a pokrywka od garnka to nasza tarcza, udajemy, że z trawy możemy ugotować najlepszą na świecie zupę lub magiczny eliksir.

Tutaj także zachęcam rodziców, żeby ćwiczyli podczas zabawy rączki swoich dzieci, np. malując, lepiąc z plasteliny, dotykając różnych faktur, wycinając, wydzierając kawałki kartek, nawlekając koraliki na sznurek.  

Pola Profeta

W jaki sposób to wszystko wpływa na rozwój mowy?

Ponieważ ludzki organizm jest bardzo skomplikowanym układem, stymulacja mowy połączona jest z kilkoma obszarami, które może na pierwszy rzut oka nie kojarzą się wcale z mową. Na przykład śpiewając piosenkę z pokazywaniem ćwiczymy z dzieckiem percepcję słuchową i wzrokową oraz doskonalimy koordynację ruchową. Wykorzystując zabawy paluszkowe oraz wszelkie zabawy plastyczne – ćwiczymy ręce. To wszystko pozwala lepiej rozwijać się naszym dzieciom. W trakcie zabawy pobudzane są u dzieci pozytywne emocje, dzięki którym ich mózg lepiej zapamiętuje. Dzieci uczą się podczas zabawy zachowań w różnych sytuacjach społecznych, poszerzają słownictwo, uczą się prowadzić dialog i opisywać świat, w którym żyją. Zabawa w naturalny sposób zachęca do mówienia.

A czego w takim razie rodzice nie powinni robić? Co źle wpływa na rozwój mowy?

Tak naprawdę wszystkie rzeczy, które stoją w opozycji do stymulowania rozwoju mowy, o którym pisałam wcześniej. Do tego dodałabym jeszcze kilka zasad, którymi warto się kierować, żeby jak najlepiej pomóc dziecku prawidłowo rozwijać mowę.

Pierwsza zasada, o której nie wolno nam zapomnieć – DO DZIECKA MUSIMY MÓWIĆ I Z DZIECKIEM MUSIMY ROZMAWIAĆ! Dzieci należy otulać językiem, komunikować się z nimi, tłumaczyć im świat, ale, uwaga(!), językiem poprawnym. Mówiąc, nawet do małych dzieci, nie należy używać tzw. „języka nianiek”. Chodzi o unikanie w mowie wszelkich spieszczeń i niepoprawnych gramatycznie zdań. Dzieci muszą mieć szansę poznania prawidłowego wzorca mowy.

Negatywnie wpłynąć na rozwój mowy może także postawa rodziców, którą nazwałabym „rozumiemy się bez słów”. Chodzi o sytuację, w której rodzic na tyle dobrze rozumie swoje dziecko, że nie wymaga od niego jakiejkolwiek komunikacji werbalnej. Rodzicowi wystarczy jedynie wymowne spojrzenie czy gest dziecka, żeby dziecko otrzymało, to czego w danej chwili potrzebuje. Może to skutkować tym, że dziecko nie będzie czuło potrzeby nabywania mowy. 

Pola Profeta

Rozwijanie  mowy może być hamowane także przez dawanie do użytku dziecka (na wczesnym etapie jego rozwoju) smartfonów i tabletów. Specjaliści mówią o tym, że nie jest wskazane korzystanie z takich urządzeń przez dzieci nawet do 2. roku życia.

A co w sytuacji, kiedy rodzic stosuje się do wszystkich zaleceń dotyczących stymulowania rozwoju mowy, a mimo to mowa się nie pojawia?

Na pewno w sytuacji, kiedy stymulujemy nasze dziecko odpowiednio, a mowa się nie rozwija, warto szukać pomocy u logopedy, który znajdzie przyczynę braku mowy. Przyczyny, pomimo odpowiedniej stymulacji, mogą być różne – nie zawsze zależne od rodziców. Jeśli nasze dziecko nie mówi, może to oznaczać problem ze słuchem.  Jeśli nie mówi, nie rozumie komunikatów werbalnych i/lub nie utrzymuje kontaktu wzrokowego, możemy mieć do czynienia z różnego rodzaju zaburzeniami neurologicznymi. W takiej sytuacji konieczna jest pomoc odpowiednich specjalistów – lekarzy oraz terapeutów.