Dotrzeć z informacją

Pierwsza bolączka to wciąż niewystarczająca kampania informacyjna w miejscach, gdzie powinna być prowadzona, tj. w gabinetach i przychodniach ginekologicznych, w szkołach rodzenia, na oddziałach ginekologiczno-położniczych, a także w przychodniach… pediatrycznych (tam najczęściej będzie pojawiała się młoda matka w pierwszym okresie po urodzeniu dziecka). I to nie tylko w formie ulotki wiszącej w rogu tablicy ogłoszeń, ale aktywnego podejmowania tematu przez personel medyczny i wyczulenia na zgłaszane przez pacjentki niepokojące symptomy.

Następną kwestią jest niska dostępność miejsc z bezpłatną i nieuzależnioną od terminów pomocą psychologiczną i psychiatryczną. Krótki okres oczekiwania na wizytę ma ogromne znaczenie, gdyż w tym przypadku wielomiesięczna zwłoka mija się z celem. Należy pamiętać, że matka cierpiąca na depresję poporodową nadal jest główną opiekunką dziecka, zatem jej stan ma stały wpływ na ich wzajemną relację. Brak pomocy utrwala błędne koło – im gorzej kobieta się czuje, tym trudniej jest jej adekwatnie odpowiadać na potrzeby dziecka, odczytywać jego sygnały (co i bez depresji bywa niełatwe), a to wtórnie pogarsza jej stan i samopoczucie jako „złej matki”.

W pułapce oczekiwań

System pomocy psychiatrycznej i psychologicznej często „nie widzi” kobiet w tej sytuacji życiowej, a i one, zwłaszcza jeśli wcześniej nie wymagały i nie korzystały z tego typu wsparcia, nie są świadome, gdzie go szukać. Dochodzi do tego poczucie wyobcowania, obawa przed byciem nierozumianą i nieadekwatną, które to czynniki dodatkowo blokują wypowiedzenie na głos swoich obaw i lęków.

Okres ciąży i połogu wciąż obarczony jest różnymi stereotypami i społecznymi oczekiwaniami. Kobietom jest przypisywana rola radosnej, cierpliwej i mimo zmęczenia wszystko znoszącej opiekunki dziecka. A spektrum emocji w tych sytuacjach jest o wiele szersze – od niepewności, niepokoju i lęku, przez poirytowanie, gniew i wybuchy złości, aż do poczucia żalu i utraty poprzedniego życia oraz… poczucia winy za wszystkie wyżej wymienione. Warto o tym pamiętać.

Przygotowana na nieznane

Najlepiej zacząć od profilaktyki – podstawowe wiadomości o depresji poporodowej powinny znaleźć się w programie szkoły rodzenia, zatem dobrze wybrać taką, która tę dawkę wiedzy zapewnia. Ideałem byłoby, gdyby również ginekolog prowadzący ciążę udzielił pacjentce informacji, jakich reakcji emocjonalnych może doświadczać po przyjściu dziecka na świat, oraz gdzie powinna szukać pomocy w przypadku, gdyby nastąpiły wyraźne zaburzenia nastroju i funkcjonowania.

Następnym miejscem, w którym bezwzględnie powinna być zapewniona konkretna pomoc, są oddziały ginekologiczno-położnicze. Wielokrotnie podejmowano już temat standardów opieki i podejścia do pacjentek – traktowania ich podmiotowo, respektowania prawa do wpływu na przebieg porodu, do decyzji o karmieniu (bądź niekarmieniu) piersią – jako czynników silnie wpływających na dobrostan młodych matek.

Obecność psychologa na oddziałach okołoporodowych jest kolejnym krokiem do zapewnienia wsparcia w nowych/trudnych sytuacjach. Potrzeba ta została wyraźnie podkreślona ostatnią zmianą rozporządzenia ministra zdrowia w odpowiedzi na raport Najwyższej Izby Kontroli.

Wyniki badania wskazały na brak pomocy psychologicznej dla pacjentek po poronieniu i urodzeniu martwego dziecka, co zmienić ma zobowiązanie do zatrudnienia przez placówki szpitalne psychologa – na co najmniej pół etatu. Wspomniany raport pokazał skalę problemów i tego, ile jeszcze jest do zrobienia w kwestii dostępu do pomocy psychologicznej. Należy pamiętać, że okres ciąży, porodu i połogu jest dla każdej kobiety okresem wrażliwym, niezależnie od tego, czy jest radosny, czy wręcz przeciwnie. Nie bez powodu tematyka ta wraca często w kobiecych rozmowach… i w gabinetach terapeutów.

Punktem, w którym również powinno się informacyjnie zadbać o młode mamy, może mniej oczywistym, są poradnie pediatryczne. Pierwsze wizyty u lekarza z maluchem, szczepienia ochronne – to tu pojawia się młoda mama, nawet jeśli dla samej siebie nie ma siły zrobić nic. Podstawowe dane o sygnałach depresji poporodowej oraz kontakt do lokalnych miejsc pomocowych byłyby idealnym uzupełnieniem medycznego pakietu informacyjnego dla mamy malucha.

Pomoc potrzebna od zaraz

Co jednak, kiedy trzeba szukać na własną rękę? Polecam zacząć od ogólnopolskich lub lokalnych fundacji działających na rzecz dobrostanu psychicznego kobiet w kryzysie okołoporodowym, np. fundacja Twarze Depresji; posiadają one aktualną bazę o działających projektach i programach wsparcia.

Lokalnie warto zwrócić się do poradni zdrowia psychicznego (możliwa pomoc psychologa i psychiatry), a jeśli terminy są bardzo odległe – do ośrodków interwencji kryzysowej. Te ostatnie to powiatowe instytucje, niosące nieodpłatną pomoc w różnego typu kryzysach – emocjonalnych, relacyjnych, w żałobie, przemocy domowej i wielu innych. Interwenci dysponują również informacjami, gdzie najskuteczniej szukać pomocy psychiatrycznej, jeśli jest taka potrzeba. Lista ośrodków dostępna m.in. na: http://www.oik.org.pl/

Pomaganie zawsze rozpoczyna otwarta rozmowa, w której kobieta, czasem po raz pierwszy, może wypowiedzieć dręczące ją wątpliwości i być wysłuchaną. Zdarza się bowiem, że pomimo posiadania wspierających bliskich młoda matka wstydzi się zdradzać przed nimi ze swoim samopoczuciem, nie chce ich martwić. Konsultacja z profesjonalistą może być pierwszym krokiem do nazwania problemów, a przede wszystkim do zyskania przez kobietę świadomości, że nie jest jedyną, która się z nimi zmaga. To wyrywa z kręgu alienacji i pozwala zobaczyć szansę na powrót do normalnego funkcjonowania.