Przez wiele lat podstawowym sposobem wychowywania dzieci było stosowanie systemów nagród i kar. Skąd pomysł, żeby od tego odejść?

Stąd, że system nagród i kar nie zawsze działa. Najczęściej długofalowe konsekwencje takiego wychowania nie są dla dziecka dobre. Problem polega na tym, że rodzice często nadużywają kar, a one mają mały walor wychowawczy – pozwalają pozbyć się problematycznego zachowania na chwilę. Dziecko z lęku przed karą przestaje je ponawiać, jednak kara nie likwiduje przyczyny problemu. Sama kara nie daje też dziecku sposobu, jak inaczej mogłoby postąpić w takiej samej sytuacji. Pozostawia je z poczuciem upokorzenia i krzywdy, nie dając odpowiedzi, co jest właściwe.

Co zamiast kary?

Naturalne konsekwencje zachowania. Jeśli dziecko rzuciło zabawką i ją popsuło – ma popsutą zabawkę. Jeśli nie zjadło obiadu – jest głodne. Warto wspomnieć, że naturalną konsekwencją nie jest to, co rodzice postanowią, że nią jest. Na przykład, kiedy mówimy dziecku: „Jeśli nie odrobisz pracy domowej, nie będziesz oglądać telewizji” – to w tym przypadku naturalną konsekwencją w żadnym razie nie jest zakaz oglądania bajek. Jest nią natomiast dostanie słabej oceny w szkole, zwrócenie uwagi przez nauczyciela, konieczność poprawy oceny. To trudne, bo często koszty, jakie ponoszą w takiej sytuacji rodzice i dzieci, są bardzo duże. Dla przykładu, żaden rodzic nie pozwoli na to, żeby dziecko zostawiło cenną zabawkę na placu zabaw, tym samym zdejmując z dziecka naturalne konsekwencje.

Warto jednak dostosować oczekiwania do poziomu rozwoju dziecka – nie powinno się oczekiwać, że trzylatek będzie w stanie pamiętać o swoich zabawkach. Prócz tego najważniejsze jest to, co możemy zrobić, by problem się nie pojawiał. Jeśli dziecko robi awantury przy kolacji – zmodyfikujmy plan dnia, bo być może jest zbyt zmęczone. Jeśli nie chce chodzić do przedszkola – ustalmy rutynę, przygotujmy się wcześniej do wyjścia.

A co z nagrodami? Czy one też są złe?

Nagrody powodują kształtowanie się u dziecka motywacji zewnętrznej. Kiedy dziecko w toku rozwoju zaczyna rozumieć, że za określone zachowania czeka je nagroda, stara się dostosowywać do wymagań otoczenia. Często skutkuje to późniejszą interesownością dzieci, w myśl założenia „zrobię coś za coś”. Nagradzając dziecko, uczymy je także tego, że jego zachowania podlegają ocenie, że swoim zachowaniem, ma kogoś zadowalać, a przecież chodzi nam o to, by to dziecko potrafiło być zadowolone samo z siebie, niezależnie od oceny innych.

Czyli dziecka nie powinno się nagradzać? Lepiej zrezygnować z przywilejów, kupowania rzeczy, o których marzy, czy spędzania czasu w atrakcyjny sposób?

Nie chodzi o to, by z tego wszystkiego rezygnować. Chodzi o to, by nie przypisywać temu stale wartości nagrody, na którą dziecko musiało zapracować. Zwłaszcza w kontekście spędzania atrakcyjnego czasu z rodzicami (wyjścia do kina, do bawialni, wyjazdy na wycieczki itp.). Budzi to skojarzenie warunkowej miłości – kiedy dziecko grzecznie się zachowuje, może liczyć na czas spędzany z rodziną, musi więc na to zasłużyć poprzez dostosowywanie swojego zachowania. A to nie jest w porządku okazywać komuś zainteresowanie i uczucia tylko wtedy, kiedy zachowuje się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Łatwo też pogubić się w stosowaniu nagród materialnych. Początkowo są to zazwyczaj drobiazgi, jednak dzieci zaczynają wymagać coraz więcej i więcej.

Oczywiście nie ma nic złego w nagrodzeniu dziecka raz na jakiś czas, pokazaniu mu także w taki sposób, że docenia się jego pracę i zaangażowanie. Warto w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek, tak, by fundamentem wychowania nie było stosowanie nagród i kar.

Czym zastąpić tę nagrodę?

Pytanie, czy trzeba ją zastępować w ogóle? Samo bycie w relacji z rodzicem jest dla dziecka nagradzające i wartościowe. W relacji w której czuje, że jest kochane bez względu na to, czy zachowa się dobrze, czy źle, takiej, gdzie ma prawo popełniać błędy i jest akceptowane takie, jakie jest, a nie tylko pod pewnymi warunkami. To buduje poczucie własnej wartości i wzmacnia własną aktywność dziecka.


zdjęcie rodziny w małym zielonym kole
Przyśpiesza gojenie się ran, w tym trudno gojących się, skaleczeń, zadrapań i otarć, niewielkich oparzeń I i II stopnia
chroni przed zakażeniem
łagodzi ból i świąd
bardzo łatwa i bezbolesna aplikacja
Kelatis

Jakie są wady i zalety takiego podejścia?

Jest przede wszystkim bardzo trudne dla rodzica. Nie ma on karty przetargowej, gdy zależy mu na wyeliminowaniu różnego rodzaju zachowań. To często budzi bezradność i niepewność, czy oby na pewno dziecko „nie wejdzie nam na głowę”. Jest też czasochłonne – kiedy dziecko źle się zachowuje, najłatwiej je ukarać. Wtedy wzbudzamy lęk przed ponownym złym zachowaniem, co wydaje się bardziej skuteczne, niż systematyczne wyjaśnianie, tłumaczenie i bycie z dzieckiem w jego emocjach. Wymaga to od rodzica także dużej świadomości własnych granic oraz cierpliwości. Mimo tego, w przyszłości procentuje to zdrową samooceną u dziecka, większym wglądem we własne potrzeby i ograniczenia.

Dzieci, którym daje się bezwarunkową akceptację, mają ugruntowane poczucie własnej wartości i  łatwiej im funkcjonować w relacjach. 

Może zainteresować Cię także: 6 pytań do psychologa: klaps – czy to skuteczna metoda wychowawcza?