Wszy nie biorą się z brudu

Na początku należy głośno i wyraźnie rozwiać MIT, który bardzo mocno zakorzenił się w społeczeństwie: WSZY NIE BIORĄ SIĘ Z BRUDU.  Nie ma dla nich znaczenia, czy będą w czystym, czy w brudnym miejscu – doskonale poradzą sobie wszędzie. Problem wszawicy występuje na całym świecie, nawet w krajach wysoko rozwiniętych. Nazywana jest chorobą skupisk ludzkich i może dotknąć każdego, niezależnie od jego statusu społecznego czy pojemności portfela. Do przeżycia wszy wymagają żywiciela, czyli człowieka oraz drugiej wszy, jako partnera do rozmnażania. Przebywając w brudzie i bałaganie, wszy nie są w stanie przeżyć dłużej niż 48-72 godziny.

Warto o tym wiedzieć i uświadamiać tych, którzy powielają błędne informacje, bowiem bardzo często stygmatyzuje się chore osoby, a problem wszawicy, zamiast podjęcia leczenia, staje się tematem tabu. Jest to trudne zwłaszcza dla dziecka, które może być narażone na wyśmiewanie i wytykanie palcami przez rówieśników. Chcąc je przed tym uchronić, należy zadbać o profilaktykę opartą na rzetelnej wiedzy.

Skoro nie z brudu to skąd? Co jest powodem wszawicy? 

Wszawica występuje na całym świecie, nawet w krajach wysoko rozwiniętych i jest chorobą pasożytniczą wywoływaną przez wesz głowową (łac. Pediculus humanus capitis) –  niewielkich rozmiarów stawonoga, będącego wszą ludzką (oprócz wszy głowowej, istnieje również wesz łonowa oraz wesz odzieżowa). Wszy nie potrafią ani latać, ani skakać, za to potrafią się szybko poruszać. Przemieszczanie pomiędzy głowami zapewniają im szczypce umieszczone na odnóżach, dlatego też do zarażenia dochodzi najczęściej na skutek bezpośredniego kontaktu z owłosioną skórą głowy osoby zarażonej „głowa przy głowie”. Oprócz tego wszy mogą być przenoszone na rzeczach osobistych – ręcznikach, grzebieniu czy szczotce do włosów.

Wszy? To na pewno mnie nie dotyczy

Do zarażenia może dojść w każdym wieku, jednak o wiele częściej wszawica dotyczy dzieci, niż osoby dorosłe, a w szczególności narażone są dziewczynki, które bardzo często mają długie i bujne włosy. Ryzyko spowodowane jest przebywaniem dzieci w dużych skupiskach – przedszkole, szkoła, kolonie, zielona szkoła, akademik czy internat. Dodatkowo maluchy bardzo często nie zachowują dystansu, przytulają się, nocują u siebie korzystając ze wspólnej pościeli i materaca (bo tak jest najfajniej), wymieniają się czapkami, pożyczają sobie szczotki, gumki lub spinki do włosów. Efekt jest taki, że wystarczy jedna zarażona osoba i wesz gotowa.

Co istotne, jeśli wiesz, że w otoczeniu Twojego dziecka pojawiły się wszy, warto regularnie oglądać głowę swojej pociechy, a jeśli zdążyło dojść do zakażenia, zalecane jest kontrolowanie głów wszystkich domowników.

Po czym rozpoznać wszawicę?

Pierwszym sygnałem świadczącym o obecności wszy we włosach jest uporczywe swędzenie skóry głowy, zwłaszcza w okolicy karku, skroni oraz za uszami, czyli wszędzie tam, gdzie dochodzi do ukłucia przez wesz. Ułatwia im to kłująco-ssący narząd gębowy. Ugryzieniu może towarzyszyć zaczerwienienie (szczególnie na linii włosów bądź za uszami) oraz drobne ranki (przeczosy), powstałe pod wpływem intensywnego drapania swędzących miejsc. Uszkodzona skóra głowy staje się otwartymi wrotami dla bakterii i grzybów, wywołujących stan zapalny. W przypadku braku podjętego leczenia z ranek z czasem zaczyna sączyć się ropno-surowiczy płyn sklejający włosy w skrajnych przypadkach tworzący jeden wielki kołtun.

Czym spowodowane jest uporczywe swędzenie? Wesz odżywia się krwią ludzką, dlatego aby się do niej dostać, musi wkłuć się w skórę głowy. Jednocześnie wypuszcza pod skórę toksyny wywołujące uczulenie przejawiające się uczuciem swędzenia.

Najbardziej rozpoznawalnym znakiem wszawicy, widocznym gołym okiem, są obecne we włosach białe paprochy czyli jaja wszy.

JAJA sobie robi ta WSZA?

Dosłownie. Samica dorosłej wszy głowowej składa od 5 do 10 jajeczek dziennie (w skali miesiąca jest to nawet 300! jaj) nazywanych gnidami. Maja one niewielkie rozmiary (około 1 mm) i swym wyglądem przypominają łupież – grudki o biało-żółtym kolorze. Co je zatem odróżnia? Gnidy przylegają bardzo mocno do włosa za sprawą specjalnej substancji klejącej, dzięki której zwykłe czesanie i szampony nie są w stanie ich usunąć. Wystarczy więc, aby dziecko mocno potrząsnęło głową i przy braku sypiących się z włosów płatków, możemy być pewni że mamy do czynienia z wszami, a nie łupieżem. Wraz ze wzrostem włosa, jaja przesuwają się „na zewnątrz” w stosunku do skóry głowy, wyznaczając jednocześnie czas trwania choroby.

Po tygodniu od momentu złożenia jaj, wykluwają się z nich larwy (tzw. nimfy), które bardzo szybko dorastają i są zdolne do samodzielnego składania gnid – dochodzi do ciągłego samo zarażania. Dopóki we włosach obecne są żywe jaja wszy, choroba trwa w najlepsze i może być przenoszona na inne osoby. Dlatego w przypadku zauważenia pierwszych objawów wszawicy nie należy ich bagatelizować tylko od razu podjąć leczenie, aby zatrzymać łańcuch zarażeń.

Apteczne metody walki z wszami

Dawniej metody leczenia wszawicy były mało skuteczne. Bardzo często dochodziło do całkowitego ścięcia włosów, chociaż metoda ta jest potencjalnie szkodliwa, ze względu na ryzyko powstania dodatkowych uszkodzeń skóry stanowiących otwartą drogę do zakażeń bakteryjnych lub grzybiczych.

Na rynku dostępna jest cała gama wysoce skutecznych preparatów do zwalczania wszy, w postaci szamponów, płynów, kremów, pianek lub aerozoli. Odpowiednio dobrane, w połączniu z systematycznym wyczesywaniem martwych osobników i gnid, skutecznie likwidują pasożyty. Co zatem wybrać?

Preparatami pierwszego wyboru w leczeniu wszawicy są szampony z 1% roztworem permetryny – pestycydu, którego działanie polega na zaburzeniu przewodnictwa nerwowego wszy, skutkującego całkowitym paraliżem pasożyta.  Zaletą tych preparatów jest wysoki profil bezpieczeństwa – mogą być stosowane u dzieci już od 3 roku życia (dotyczy leku dostępnego na polskim rynku) oraz kobiet w ciąży i karmiących. Ponadto, aby osiągnąć pożądany efekt terapeutyczny, wystarczy krótki czas (około 10 minut) przebywania na włosach. Niestety, coraz częściej dochodzi do oporności wszy na permetrynę, co jest powodem znacznego spadku jej skuteczności.

Ta narastająca oporność powoduje, że obecnie najczęściej wybieranymi preparatami do walki z wszawicą są specyfiki zawierające w swoim składzie polimery silikonowe (dimetikon lub cyklometikon). Ich działanie polega na blokowaniu przetchlinek (aparatów oddechowych) wszy oraz gnid, co skutkuje ich uduszeniem. Stosowanie silikonów jest bezpieczne – mogą być aplikowane od urodzenia, jednak kupując preparat, należy każdorazowo zapoznać się z deklaracja producenta, co do dolnej granicy wiekowej. Jedyną wadą preparatów z silikonem jest ich tłusta konsystencja, wymagająca ponownego umycia włosów normalnym szamponem.

Wyczesywanie

Niezależnie od tego, jaki preparat został zastosowany, po użyciu każdego z nich należy dokładnie, pasmo po paśmie, od samych cebulek włosów wyczesać martwe osobniki i odklejone jaja. Należy to robić na mokro, aby nadać włosom poślizg i zminimalizować bolesność całego procesu. Do wyczesywania najlepiej używać metalowego grzebienia z jak najdłuższymi zębami, a po każdym przeczesaniu oczyszczać go z tego, co zebrał. Po skończonym zabiegu zalecane jest dokładne zdezynfekowanie grzebienia przez zamrożenie lub zanurzenie we wrzącej wodzie.


zdjęcie rodziny w małym zielonym kole
Polecane przez rodziców:
spray wspomagający leczenie stanów zapalnych gardła, spowodowanych przez infekcje bakteryjne i wirusowe
bezpieczny dla dzieci
pomaga zapobiec infekcji, np. po zabiegu usunięcia migdałków
łagodzi ból i podrażnienie
Argentin-T

Od kilku lat na rynku dostępne są specjalne metalowe grzebienie o właściwościach elektrostatycznych. Na skutek tarcia o włosy między zębami grzebienia wytwarza się napięcie elektryczne, które paraliżuje owady. Oczywiście to napięcie jest na tyle niskie, że trudno, a wręcz niemożliwe jest jego odczuwanie. Metoda ta jest całkowicie bezpieczna i bezbolesna, idealna jako wspomaganie leczenia preparatami z apteki.

Naturalne metody

Istnieje kilka naturalnych metod leczenia wszawicy, jednak ich skuteczność nie jest potwierdzona żadnymi badaniami, dlatego mogą być stosowane jedynie jako leczenie pomocnicze. Zaliczamy do nich:

– wcieranie olejów (olej kokosowy, oliwka dla niemowląt, oliwa z oliwek) w skórę głowy, najlepiej na noc, aby rano móc wyczesać martwe wszy i umyć włosy szamponem,

– stosowanie preparatów z olejkami eterycznymi (herbaciany, lawendowy lub rozmarynowy), które swoim intensywnym zapachem powinny odstraszyć wszy,

– stosowanie octu jabłkowego i cytryny, mających rozrzedzić kleistą substancję, wydzielaną przez wszy.

Wyleczona wszawica i co potem?

Chcąc zapobiec ponownemu zarażeniu wszami, warto wyrabiać w dzieciach nawyki pomagające im uchronić się przed przeniesieniem wszy od zarażonego kolegi czy koleżanki. Uczulmy maluchy, aby nie pożyczały ręczników, czapek, grzebieni, szczotek czy ozdób do włosów (gumki, opaski, spinki).  Regularne wyczesywanie długich włosów i oględziny głowy można przekształcić w fajny rytuał pielęgnacyjny. Domowe SPA dla włosów brzmi atrakcyjnie i bardzo dorośle, co na pewno skusi nie jedną młodą damę, chcącą naśladować swoją mamę.

Wśród działań profilaktycznych wyróżnia się również:

– upinanie włosów podczas zabaw z rówieśnikami lub treningów,

– związywanie włosów z wykorzystaniem specjalnych gumek do włosów, nasączonych olejkami o silnym zapachu, odstraszającym wszy,

– regularnie zmienianie pościeli, ręczników (jest to istotne zwłaszcza w trakcie aktywnego zakażenia, zalecana temperatura prania to co najmniej 60°C oraz prasowanie z funkcją pary, zwłaszcza w okolicy szwów),

– stosowanie na powierzchni włosów środków, które uniemożliwiają zagnieżdżenie się wszy we włosach, co jest zalecane zwłaszcza jeśli w bliskim środowisku dziecka przebywała zarażona osoba,

– jeśli u pociechy wykryje się wszy, należy niezwłocznie powiadomić wychowawcę oraz rodziców innych dzieci z którymi nasz maluch miał kontakt, wspólna i szybka reakcja zapobiegnie rozprzestrzenianiu się choroby. 

Nie ma potrzeby kontrolowania sierści zwierząt domowych pod kątem wszy ludzkich, ponieważ nie bytują one na naszych pupilach i w związku z tym nie roznoszą tych pasożytów.