W ramach cyklu „LAKTOROZMOWY”, którego partnerem jest marka Lactimal, realizujemy kampanię „Jesteś Ważna, Mamo!” i poruszamy tematy kluczowe dla zdrowia i samopoczucia mam. 

Tym razem z Anią Matuszczak vel. Wróżką Cycuszką, czyli Certyfikowaną Promotorką Karmienia Piersią, rozmawiam o świętach, diecie mamy karmiącej i ciętych ripostach na dobre rady – zapraszam Dorota Czernicka, redaktorka portalu zdrowedziecko.com


Laktacyjny onboarding - zobacz jak wspierać karmienie piersią
naturalne wsparcie mamy w okresie karmienia piersią
zawiera codzienną porcję WITAMIN dla mam karmiących
zawiera aktywną formę kwasu foliowego rekomendowaną przez Ekspertów Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników
unikalna kompozycja: ekstrakt ze słodu jęczmiennego i beta-glukanów, DHA z alg, jod, cholina, foliany, witaminy
Suplement diety.
Nie należy przekraczać zalecanej dziennej porcji do spożycia. Preparat nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety. Należy pamiętać, że istotne znaczenie mają zrównoważony sposób żywienia i zdrowy tryb życia. Nie należy spożywać po upływie daty minimalnej trwałości. Nie stosować w przypadku nadwrażliwości na którykolwiek ze składników preparatu. W przypadku wystąpienia działań niepożądanych w trakcie przyjmowania preparatu należy niezwłocznie przerwać stosowanie i skonsultować się z lekarzem. Ze względu na zawartość zbóż zawierających gluten produkt nie jest zalecany dla osób chorujących na celiakię.
reklama

Ucieczka od świątecznej gorączki

Dorota Czernicka (DC): Z roku na rok w okolicy Bożego Narodzenia coraz głośniej mówimy o dobrostanie, o tym, by unikać przedświątecznej gorączki i robić wszystko „po swojemu”. Czy młodzi rodzice wpisują się w ten trend?

Anna Matuszczak (AM): Rzeczywiście, coraz częściej pozwalamy sobie na alternatywne spędzanie świąt, uciekamy od tego świątecznego reżimu i różnych naszych obaw. Jednym z takich bardzo żywych lęków jest na pewno dieta mamy karmiącej i pytania o to, co wolno jeść. I tu zrobiłabym taki mały „offtop”. Często powtarzamy, że „dieta mamy karmiącej nie istnieje”. A ja powiem prowokacyjnie: uważam, że istnieje dieta mamy karmiącej.

Dieta mamy karmiącej istnieje?!

DC: Jak to? Przecież walczymy z tym mitem!

AM: Kiedy mówię o „diecie mamy karmiącej” mam na myśli opracowane przez lekarzy standardy żywienia dla kobiet w okresie laktacji.

Organizm mamy wykonuje gigantyczną pracę. Na produkcję mleka dziennie zużywa około 500 kalorii. To stwarza szczególne warunki żywieniowe. 

Gdybyśmy mieli do czynienia ze sportowcem wyczynowym, to o jego dietę dbałaby cała ekipa specjalistów, monitorujących każdy wskaźnik. Dla mnie takim sportowcem wyczynowym jest mama karmiąca. Dlatego jej dieta powinna spełniać określone wymogi: być bogata w białko, DHA, witaminy D i B, jod, cholinę… Ale uwaga! To ma być dieta uzupełniająca, a nie eliminacyjna!

Czyli solidny obiad w święta – jak najbardziej? Bez obaw i wyrzeczeń?

DC: Czyli solidny obiad w święta – jak najbardziej? Bez obaw i wyrzeczeń?

AM: Zdecydowanie. I bez wyrzutów sumienia o kilogramy. Nie ma sensu stosować diety eliminacyjnej, kiedy nie ma do niej wyraźnych, medycznych wskazań.

potrawy świąteczne - co może jeść mama karmiąca piersią w wigilię?

DC: Mimo to, gdy dziecko płacze pół nocy, mama często myśli: „To na pewno po tej cebuli” albo „Zjadłam orzechy i teraz go boli”. Dlaczego wciąż szukamy winy w sobie?

AM: To wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze: to daje nam poczucie kontroli. „Zjadłam – boli brzuch”, mamy prosty ciąg przyczynowo-skutkowy, więc wydaje nam się, że możemy szybko zareagować. Po drugie: mamy mają to wmawiane. Siedzą przy stole i słyszą: „Nie jedz kapusty, bo dziecko będzie miało kolkę”.

Bierze się to niestety z tego, że my wciąż mamy błędne wyobrażenie o fizjologii. Myślę, że gdybyśmy zrobili sondę wśród Polaków i zapytali ich o to, skąd się bierze mleko mamy, większość powiedziałaby, że z tego, co mama je. Że ta kapusta trafia do piersi. Tymczasem sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. 

Wyjaśnijmy to raz na zawsze. Jak powstaje mleko mamy?

DC: Wyjaśnijmy to dokładnie. Jak powstaje mleko mamy?

AM: Mleko mamy powstaje z jej krwi. Co więcej, przechodzi przez bardzo wyspecjalizowany proces produkcji. W piersiach są takie małe wyspecjalizowane fabryki – pęcherzyki mleczne. One są oplecione specjalną siatką, takim filtrem, który „przechwytuje” z krwi mamy wszystko to, co jest dziecku potrzebne. A prawie wszystko, co nie jest potrzebne i mogłoby być szkodliwe, zostawia.

Kropla mleka to wytwór inżynierii Matki Natury, dopracowywany przez setki tysięcy lat!

Gdyby mama przy stole wigilijnym miała świadomość, jak fascynującym, fenomenalnym procesem jest jej laktacja i jak doskonały skład ma jej mleko, to byłaby całkowicie odporna na te „dobre rady” rzucane nad barszczem. Po prostu parsknęłaby śmiechem.

DC: Skoro mleko jest z krwi, to mama może próbować wszystkiego ze świątecznego stołu? Kapusta rozpusta – zero ograniczeń?

AM: Mama karmiąca przy świątecznym stole może jeść to, na co ma ochotę. Uważa tylko na jedną rzecz: potrawy z grzybami. Ale nie z powodu wzdęć u dziecka! Tylko dlatego, że nigdy nie wiadomo, kto je zbierał i czy przysłowiowy „Wujek Marian” jest faktycznie tak wytrawnym grzybiarzem, za jakiego się uważa. (śmiech)

Tu chodzi o bezpieczeństwo mamy. Jeśli się zatruje, to jest problem. Więc ten sosik grzybowy dla bezpieczeństwa odkładamy na bok. Ale kapusta, kiszonki, barszcz? To wspaniałe rzeczy, mama powinna je zjeść ze smakiem i jeszcze wziąć dokładkę, nie zważając na komentarze. 

Różnice pokoleniowe przy świątecznym stole

DC: To trudne, zwłaszcza, gdy te komentarze dotyczą tego, jak wychowujemy nasze dziecko. Właściwie dlaczego nas to aż tak boli?

AM: Bo mamy dzisiaj inny styl opieki. Nasze mamy wychowywały dzieci 30 lat temu, babcie jeszcze dawniej. Wtedy dziecko miało sobie „radzić”, a jak płakało, to dobrze, bo „ćwiczyło płuca”. Dziś mamy rodzicielstwo świadome, responsywne, bliskościowe. To powrót do tego, jak opiekowano się dziećmi w społecznościach myśliwsko-zbieraczych, u naszych praprzodków. Te dwa światy – „zimny chów” kontra bliskość – zderzają się przy stole. I to rodzi napięcie.

DC:Szczególnie, że mama po porodzie jest bardzo wrażliwa, niewyspana, rozdrażniona, wręcz naelektryzowana.

AM: Tak. I to ma swoje podłoże biologiczne! Chodzi o oksytocynę, która krąży we krwi mamy karmiącej. Oksytocyna to hormon, który aktywuje w mózgu obszary odpowiedzialne za życie społeczne.

Karmienie piersią sprawia, że jesteśmy bardziej empatyczne, nastawione na kontakt, chcemy być dobrymi „członkiniami stada”

Dla naszych przodków bycie zaakceptowanym przez grupę było warunkiem przetrwania. Dlatego dzisiejsza mama tak bardzo przeżywa ocenę otoczenia. Jej mózg podpowiada: musisz być przyjęta przez stado, żeby przetrwać z dzieckiem. Przez to, plus przez niewyspanie i przebodźcowanie, jesteśmy jak „naelektryzowane” i każdy komentarz może wywołać spięcie.

Co z tymi dobrymi radami?

DC: Jak więc reagować na „dobre rady”? Szykować ciętą ripostę, np. „będę karmić do osiemnastki”?

AM: Raczej nie zalecałabym takiej konfrontacji. Jeśli nastawimy się na obronę, będziemy odpowiadać agresywnie. Zamiast „brać oręż”, zachęcam do ciekawości. Skorzystajmy z rad Agnieszki Stein o komunikacji. Kiedy ktoś pyta o karmienie, nie traktujmy tego jak atak, ale jak zainteresowanie. Odwróćmy sytuację: „O, zaciekawiło cię, że karmię? A jak to było u ciebie, ciociu?”. Ludzie uwielbiają mówić o sobie. To buduje relację, sięgamy do korzeni, a rozmowa schodzi z oceniania nas na wspomnienia.

szczęśliwa mama podczas świąt Bożego Narodzenia

DC: A jeśli mimo wszystko czujemy się niepewnie?

AM: Kluczowe jest poczucie własnej kompetencji. W dzisiejszych czasach kobiety często słyszą, że zatraciły instynkt. A to nieprawda. Jest takie piękne przysłowie: „Nie umniejszysz wielkości wodospadu Niagara, plując na niego”.

Jeśli wierzysz w swoje kompetencje, to żadna uwaga przy stole nie zrujnuje Twojego poczucia wartości.

A jak te kompetencje wzmacniać? Przede wszystkim pomaga wiedza. Poza tym warto też wykorzystać ten wpływ oksytocyny, która popycha nas w stronę życia społecznego i nie zamykać się po porodzie w czterech ścianach, ale wychodzić, spotykać się z innymi mamami, wspólnie ćwiczyć, szydełkować, śpiewać. Ważne też, by pozytywnie się nastawić i pomyśleć, że z tego spotkania przy świątecznym stole może wyjść coś dobrego. 

Czego życzymy rodzicom na święta?

DC: Czego życzymy rodzicom na święta?

AM: Żeby wyszli z mediów społecznościowych. Na Instagramie domy są zawsze posprzątane, a mamy umalowane. Warto wyjść do realnych ludzi. Przy stole zobaczymy, że ktoś przytył, kogoś zwolnili z pracy, ktoś inny odniósł sukces. To są prawdziwe, „mięsiste” relacje, które mają ogromny potencjał. 

A do otoczenia mam apel. Powinniśmy być uwrażliwieni na młode mamy, które są przecież w szczególnym i bardzo wymagającym okresie swojego życia. Pamiętajmy też o zasadzie coachingu – jeśli nikt nie prosi cię o radę, to jej nie udzielaj. Najlepsze, co można młodej mamie przy opłatku, to: „Jesteś super, wspaniale opiekujesz się swoim dzieckiem”. To da jej skrzydła.

Jesteś super, wspaniale opiekujesz się swoim dzieckiem!

partnerem wydarzenia jest Lactimal - grafika