
Jak rozkręcić laktację po porodzie przedwczesnym?
Poród przedwczesny to musi być ekstremalny stres. Lęk o dziecko, niepewność, zmęczenie fizyczne, szpitalne otoczenie. Wszyscy wiemy, że stres to wróg laktacji. Jak mamom wcześniaków udaje się „włączyć” produkcję mleka?
Poród to w ogóle jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu, a co dopiero poród przedwczesny. Ale z moich obserwacji, jakie mam po rozmowach z setkami mam, także mam skrajnych wcześniaków, widzę coś fascynującego. Stres jest bardzo subiektywny i nie zawsze paraliżuje. Bywa tak, że on wręcz mobilizuje!
Widzę mamy, które dojeżdżają codziennie do szpitala, odciągają pokarm co trzy godziny, ogarniają dom i łączą to „normalne” życie z ekstremalną codziennością rodzica wcześniaka.
To, jak mama sobie poradzi, zależy od jej wewnętrznych zasobów, ale też – i to kluczowe – od otoczenia. Od tego, jak jest traktowana przez personel i jakie wsparcie otrzymuje.
Jak burza hormonów wpływa na laktację?
Mówisz o wsparciu, a ja myślę o hormonach. Laktacja to przecież oksytocyna, hormon miłości i spokoju. Jak ona ma wygrać z kortyzolem i adrenaliną, które w takiej sytuacji muszą szaleć?
Oksytocyna, która odpowiada za wypływ mleka, jest nazywana „nieśmiałym hormonem”. Wydziela się pod wpływem bodźców, także zewnętrznych. Ona potrzebuje bezpieczeństwa, ciepła, przygaszonego światła, miłego zapachu. Działa, gdy czujemy się bezpiecznie, gdy „wijemy gniazdo”.
💜Przeczytaj także: Muzykoterapia dla wcześniaków
Adrenalina i kortyzol to jej zupełne przeciwieństwa, to hormony reakcji „uciekaj albo walcz”. Działają jak hamulec bezpieczeństwa i mówią ciału: „To nie jest czas na karmienie, teraz walczymy o przetrwanie!”. Jest na to fascynujące badanie, co prawda z 1948 roku, ale doskonale to obrazuje. Brała w nim udział tylko jedna mama karmiąca. Podawano jej różne stresory – wkładano jej stopy do lodowatej wody lub dawano do rozwiązania skomplikowane zagadki logiczne. Okazało się, że w tym czasie dziecko wypijało mniej mleka. Ale! Gdy mamie podano te same stresory, jednak jednocześnie otrzymała syntetyczną oksytocynę, dziecko jadło normalnie.
To dowód, że stres, nawet taki „błahy”, może przyczynić się do zmiany w odruchu wypływu mleka, w tzw. odruchu oksytocynowym. I teraz pytanie: która reakcja u danej mamy się uaktywni? Uważam, że ogromne znaczenie ma to, w jakim otoczeniu mama przebywa. Jeśli jest w stresującym, osamotnionym środowisku, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pójdzie torem kortyzolowym. Ale jeśli jest przy niej wspierający partner i personel, który daje jej opiekę, także psychologiczną, to mama ma poczucie, że jest „w wiosce”, jest zaopiekowana. Wtedy ma szansę, aby to oksytocyna była wiodącym hormonem.

Co zrobić, by udało się karmić piersią wcześniaka?
To co konkretnie, krok po kroku, powinna zrobić mama, która właśnie urodziła wcześniaka? Załóżmy, że maluch jest w inkubatorze i nie ma mowy o przystawieniu do piersi.
Tu na szczęście mamy bardzo konkretne, światowe protokoły. Pierwsza i najważniejsza zasada: rozpocząć odciąganie pokarmu laktatorem JAK NAJSZYBCIEJ po porodzie. Najlepiej w przeciągu pierwszej godziny!
Już w pierwszej godzinie? Dlaczego tak szybko? Z piersi niedługo po porodzie odciągnie się niewiele mleka.
Na początku nie chodzi o opróżnienie piersi, bo rzeczywiście odciągniemy pewnie dosłownie kroplę lub dwie – i to jest normalne. Chodzi o wysłanie bodźca. O danie sygnału dla mózgu i piersi: „Halo, dziecko się urodziło, żyje, mamy kogo karmić!”.
Dlatego mama powinna dostać laktator klasy szpitalnej (najlepiej podwójny), instrukcję masażu piersi i zacząć pracę: minimum 7-8 razy na dobę, w tym obowiązkowo przynajmniej raz w nocy.
Niestety, cały czas spotykam mamy, które kluczowej informacji o szybkim starcie pracy z laktatorem nie dostały. Myślę, że to wynik pracy zmianowej personelu szpitala, który może nie zawsze ma możliwość wymiany informacji – co zostało danej pacjentce powiedziane, polecone, a o czym jeszcze można jej poradzić.
Dla mamy po porodzie
Praca z laktatorem to podstawa, a jest coś jeszcze?
Kangurowanie, czyli kontakt skóra do skóry. Gdy tylko stan dziecka jest stabilny – nawet jeśli ma maskę tlenową – mama powinna spędzać z nim jak najwięcej czasu w ten sposób. Badania jednoznacznie potwierdzają, że kangurowanie przekłada się na szybszy start laktacji i… większe ilości mleka odciągane laktatorem! Samo przebywanie blisko dziecka, jego zapach, dotyk – to wszystko jest czystą oksytocyną.
Jest jeszcze jeden, niezwykle ważny element wsparcia, o którym musimy głośno mówić: rola partnera. W tej ekstremalnej sytuacji rola taty jest nie do przecenienia. On musi wykazać się stabilnością, mówić „damy radę”, „jestem przy tobie”. To on musi zadbać o mamę, otoczyć ją opieką, by ona mogła poczuć się na tyle bezpiecznie, by jej oksytocyna mogła płynąć. To wsparcie partnera bezpośrednio przekłada się na laktację.

Powiedziałaś, że na początku to tylko krople. Wiele mam to przeraża. Odciągają 3 ml siary, boją się z tym iść na oddział, bo „to tak mało”…
I to jest rzecz, którą trzeba mówić głośno:
KAŻDA, absolutnie KAŻDA ilość mleka mamy dla wcześniaka ma działanie lecznicze!
Mamy wcześniaków często wpadają w takie „lewopółkulowe” karmienie – tabelki, mililitry, zapiski. To niestety nie pomaga oksytocynie, ale w warunkach szpitalnych bywa nieodzowne. Musimy wtedy pamiętać, że te 3 ml siary to nie jest „tylko” pokarm. To jest skoncentrowana immunologia, to są żywe komórki. O każdą kroplę warto walczyć.
Dlaczego karmienie piersią wcześniaka jest tak ważne?
No właśnie – dlaczego aż tak warto? Dlaczego mleko mamy jest dla wcześniaka tak kluczowe?
Mleko mamy dla wcześniaka ma status leku.
Wcześniaki są narażone na śmiertelnie groźne choroby, jak martwicze zapalenie jelit (NEC) czy sepsę. Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że karmienie mlekiem mamy niebotycznie zwiększa ich szanse na przeżycie i chroni przed NEC.
Mleko mamy kolonizuje przewód pokarmowy dziecka dobrymi bakteriami. Zawiera ponad 200 rodzajów oligosacharydów (w formule jest ich… siedem) i całą armię składników odpornościowych. Co więcej, mleko mamy, która urodziła wcześniaka, ma inny, „specjalny” skład niż mleko mamy dziecka urodzonego o czasie – jest jeszcze bogatsze w białko i przeciwciała, idealnie dopasowane do potrzeb tego konkretnego dziecka. To jest fenomen natury!
Właśnie dlatego na całym świecie dąży się do tego, by wcześniaki były karmione mlekiem kobiecym. To nie jest nowy wymysł – pierwszy bank mleka powstał już w 1909 roku w Wiedniu! Dziś w Polsce mamy ich 16, w Czechach 4, Niemczech około 40, a we Francji 36. One powstały właśnie po to, by ratować życie wcześniaków, dostarczając im ten “lek”, gdy mleko własnej mamy jest niedostępne.
Na koniec poproszę o wiadomość dla mamy wcześniaka, która jest przerażona, zmęczona i nie wierzy, że jej się uda. Jak ma pamiętać, że „Jest Ważna”, skoro cały świat kręci się wokół ratowania jej dziecka?
Chciałabym, żeby wiedziała, że sytuacje stresowe będą się w macierzyństwie zdarzać. Kluczowe jest to, jak będziemy na nie reagować. Warto już w ciąży uczyć się technik relaksacyjnych, medytacji, świadomego oddechu. To są narzędzia, które zostają na całe życie.
I druga rzecz.
Poród przedwczesny to nie jest niczyja wina. To splot wydarzeń, na które często nie mamy wpływu. Nie warto się obwiniać.
Trzeba patrzeć do przodu i skupić się na tym, co możemy zrobić. A możemy zrobić bardzo wiele. Jeśli czujesz, że nie masz wsparcia w szpitalu, szukaj go na zewnątrz – u certyfikowanej doradczyni laktacyjnej (IBCLC/CDL), która rozumie nie tylko fizjologię, ale też twoją psychikę.
Pamiętaj, że dbając o siebie, o swój spokój, o swoje siły – dbasz o dziecko. Twoja oksytocyna jest teraz na wagę złota. Właśnie dlatego tak ważne jest, byś usłyszała: Jesteś Ważna, Mamo! Zasługujesz na najlepszą opiekę.











